Strona główna

Między parawanem a brzegiem..



Na nadbałtyckiej plaży w okolicach południa, kiedy rozkrzyczane dzieciny zasypiają za parawanami na zacienionym parasolem kocyku, a niezwykle interesujące rozmowy rodziców zamierają, zapada niemal błoga cisza, w tle podsycana przez szum fal. O tej porze zazwyczaj oddawałam się zgłębianiu wiedzy dotyczącej rozgrywania intryg damsko-męskich, co prawda nie na miarę naszych czasów, bo któż dziś potrafiłby pisać tak zawiłe i pełne polotu listy, w których patos pokrywa wszystko, nawet najdrobniejsze i wydawałoby się-niewiele znaczące emocje.
Ale pomysłowość bohaterów "Niebezpiecznych związków" jest godna chociażby pochylenia głowy. I cóż za pouczające przesłanie końcowe - obraz duszy znajduje swoje odbicie w okropieństwie twarzy...grzechy wyszły na jaw z całą swoją mocą i świat może zobaczyć wszelkie okropieństwa, których dopuściła się niecna (to mało powiedziane, ale nie mogę sama popadać w grafomanię) markiza ;))

Nawet wszystkie tragiczne zejścia...jakże cennym były przykładem tego, że w życiu nie należy podążać drogą występku, bo to nie zapewnia żadnych korzyści oprócz chwilowych rozkoszy czy to duszy, czy ciała.

Oprócz banału wiszącego nad całością, którego uniknąć w literaturze jest niezwykle trudno, najcenniejszym wydało mi się zerwanie maski milczenia z mechanizmów kroczenia labiryntem intryg, zarówno intryg kobiecych jak i męskich. Całe to owijanie ofiary wokół palca, proces obłaskawiania, wypróbowywania siły emocji, siły słów, zachowań, wyczekiwanie i obserwowanie reakcji, obracanie wszystkiego na swoją korzyść....najdziwniejsze, że napisał to mężczyzna...doskonale znał kobiety. Te, które go otaczały, winne były czuć przed nim respekt.
Całość przypomina zabawę demiurga ludzkim losem, eksperymentowanie z nim, ustawianie emocji niczym figur szachowych i wyrachowane rozgrywanie
partii uczuciami.
I jeszcze jedno - wstyd okazuje się silniejszy od miłości. To chyba najbardziej aktualne.


2003-08-13 12:25:56
skomentuj (10)