księga gości

2011
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
marzec
2010
październik
lipiec
2006
wrzesień
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień






skrzynka



































































































































































































































































































































































































































Seans

Lśnienie..Jack i Stnaley..mistrzostwo. Jak ja się cieszę, że liznęłam i komuny, późnej, bo późnej, ale nieco pamiętam, i tego wszystkiego, co objawiło się przed dzisiejszą zalewającą nas sieczką intelektualną. 

Szczerze współczuję współczesnym rodzicom.

2011-09-23 22:05:51
skomentuj (0)
Seans

Lśnienie..Jack i Stnaley..mistrzostwo. Jak ja się cieszę, że liznęłam i komuny, późnej, bo późnej, ale nieco pamiętam, i tego wszystkiego, co objawiło się przed dzisiejszą zalewającą nas sieczką intelektualną. 

Szczerze współczuję współczesnym rodzicom.

2011-09-23 22:05:50
skomentuj (1)
Wspomnienie

Portugalia- surowa, zachwycająca, gdzieś na uboczu Europy, odcięta od świata oceanem i potęgą Hiszpanii. Niezliczone dzikie plaże cudem natury upchnięte między ostrymi klifami, na brzegu których tylko mewy przysiadają bezpiecznie. Zimny wiatr i gorące słońce tworzą mieszankę bryzy i mgły, ciemne skały i biały piasek kontrastują z kolorem wody, który przybiera odcienie zieleni, granatu, ale nigdy czystego błekitu, zarezerwowany dla nieba.
W wakacyjnych kurortach - jak wszędzie, w głębi kraju inny świat. Lizbona nie zachwyca bogactwem historycznym tak, jak Hiszpania, ale Alfama ma niepowtarzalny urok, są takie miejsca, gdzie czas się zatrzymał. Wszechobecny dym z papierosów, domowe ciastka, pozbawieni nachalności innych europejskich stolic tubylcy są życzliwi, ale nie usłużni. Czuć, że mają charakter zahartowany w zmaganiach z biedą. Im dalej na pólnoc, tym większa prostota i ujmująca gościnność.

Atmosfery tego kraju nie da się łatwo opisać, tym bardziej, że rzadko który kraj ma jakąś atmosferę.
To jedno z nielicznych miejsc, do których chciałabym wrócić bez żalu, że w zamian mogłabym zobaczyć coś nowego.

2011-08-28 22:29:51
skomentuj (2)
Retrospekcja

Pobieżnie przejrzałam archiwum. Ileż ja miałam czasu dla siebie w pracy..nie zabierałam jej do domu, więc i tam go miałam. Brak odpowiedzialności, okresy wzmożonej aktywności, ale z perspektywą relaksu. Dziś patrzę na zegarek i nie wiem, gdzie uciekają mi godziny, inna sprawa, że moim zakresem obowiązków można obdzielić kilka osób. Wiem, że nie warto, wiem, że będę żałować, wiem, że mogłabym żyć bez kolejnej wizyty w sklepie, a i kredyt szybciej by się spłacił (jeszcze jakieś 25 lat:/). Nie wiem tylko, na którym etapie życia trzeba było doznać objawienia, by zbudować w sobie pokłady odwagi do mądrego korzystania z bezkompromisowości.

2011-06-01 20:31:30
skomentuj (3)
***

Każdy bywa małostkowy, ale tylko prawdziwie mocne uczucie jest w stanie sprawić, że przymykamy na to oko. W przeciwnym wypadku przestajemy się lubić. Szkoda, że tak niewielu potrafi odejść, zanim zaczną nienawidzić.

2011-05-29 20:47:34
skomentuj (0)
Świątecznie

Data ważna dla mnie i kilku osób (przynajmniej takie mam przekonanie). Fantastyczne połączenie - bez ze śniegiem. Podobno 7 lat temu było podobnie, nie pamiętam.
Coraz bardziej lubię japońskie dramaty - piękne zdjęcia, mocna fabuła, zaskakujące zakończenia. Przy miałkości rodzimych producji to prawdziwa uczta, choć krwawa.

2011-05-04 14:11:35
skomentuj (0)
***

Przespałam zimę, niestety tylko przysłowiowo. Z rosnącą ciekawością obserwuję termometr, nie przywyknę nigdy do dwucyfrowych mrozów, łagodny środziemnomorski to coś dla mnie. Z wielką radością odpracuję kolejnego pączka na siłowni, dwoma słowami -  wracam do życia.

2011-03-03 12:23:32
skomentuj (2)
Być albo...

Tak, zabrakło kilku cieplejszych dni na pożegnanie z latem. I kilku wieczorów, kiedy wilgoć pachnie mgliście, a dym z papierosa wisi w powietrzu, dosłownie.
Pewnej jesieni tak wiele straciłam, dostając jednocześnie tak wiele. Już nie pamiętam, jak lawirowałam między żalem a euforią..inny świat, inna ja, bliskość, jakiej nie znałam.

Nigdy nie wierzyłam w przypadki, predestynacja kłóci się z wolną wolą, a brak siły sprawczej skazuje nas na samotność. Nie ma dobrych wyborów, nie ma też złych. Są wybory, które bolą mniej lub bardziej, krzywdzą bliskich lub nas samych, są szansą albo koniecznością. U podstaw jest nadzieja, choć wszystko inne jest działaniem na oślep. 
Szczęśliwi ci, którzy nie nauczyli się myśleć. Ale to już inna bajka. 

Mimo wszystko lubię jesień - za bezkarną nostalgię. 

2010-10-02 00:42:03
skomentuj (1)
W nawiązaniu do Junga

Nienajlepiej sypiam ostatnio, bynamniej nie z powodu upałów, te akurat bardzo sobie cenię, mając przed oczami wspomnienie minionej zimy. Powinnam była urodzić się w Hiszpanii, najlepiej w okolicach Słonecznego Wybrzeża, gdzie pogoda nie wywołuje stanów depresyjnych, i to latem. Śnią mi się dziwne rzeczy, niby nic dziwnego, bo noce zazwyczaj miałam wypełnione historiami z pogranicza surrealizmu i fantasy, ale teraz zwyczajnie się męczę. Fragmenty,rwane epizody, niezrozumiałe wątki, obce postaci..nie chcę tego pamiętać, a takie zapominanie zubaża moją wyobraźnię. Wyrzuty sumienia? Dla introwertyka może mieć to zgubne konsekwencje...jeśli przestanę panować nad swoim wewnętrznym światem, to zostanie mi tylko pozorna władza nad kierownicą.

2010-07-27 21:00:29
skomentuj (5)
Czas

Bywa, że leczy rany, wygładza ostrość postrzegania. Moim sprzymierzeńcem nigdy nie był. Zmęczona jestem pogonią, wykradaniem cennych chwil, szukaniem lepszego światła przed lustrem. Jak długo będę mogła cieszyć się zachwytem w Jego oczach? Schodzę z drogi priorytetom, zahaczam o pobocze, przepaść jakby bliżej.

2010-07-20 21:48:09
skomentuj (3)
***

Może...jeszcze nie wiem...wiem,że nie mam gdzie wylać żalu, złości, czasem jadu. Nie chcę zgorzknieć przedwcześnie. Samotność bez wyjścia ewakuacyjnego -  w jakiejkolwiek postaci - to świadoma autodestrukcja.

2010-07-19 21:54:30
skomentuj (0)
***

Boję się, żeby to, co nadaje sens, nie utknęło pomiędzy prozą kapryśnego losu a czasem, bezlitośnie zmieniającym perspektywę.

Nie lubiłam jesieni za jej nostalgiczną atmosferę..jeden pażdziernikowy dzień sprawił, że dziś patrzę w przyszłość, nie szukając miłych wspomnień, lecz odwagi. Z ufnością dziecka patrzę w Twoje oczy.

2006-09-30 13:58:53
skomentuj (4)
Is it clear ?

Niemożność oderwania się może być dla kobiety komplementem, albo wręcz przeciwnie. W tym wypadku nie mam powodów do zadowolenia tym bardziej, że z pewnością wyolbrzymiam, niepotrzebnie dokonuję porównań i pozwalam sobie na masochistyczne wymysły.

A z boku patrzy na mnie przestraszona dziewczynka, która oddałaby wszystkie zabawki za krótką chwilę w bezpiecznej przystani ze splecionych ramion.

2006-09-15 11:43:50
skomentuj (3)
***

Poznałam wszystkie odcienie tęsknoty poza jednym, kiedy oczekiwanie wyzute jest z jakiejkolwiek nadziei. I niech tak pozostanie, dramaty ładnie wyglądają na ekranie, zwykłym ludziom potrzeba iskry, żeby naśladować Syzyfa.

2006-09-11 19:10:36
skomentuj (2)
Przemyślawszy sugestię...

Wróciłam..można to nazwać daleką podróżą, ale było zaledwie (?) spojrzeniem w siebie, wsłuchaniem się we własne emocje, które dla mnie samej były zaskoczeniem.
Banalne powiedzenie "już nic nie jest takie samo" nabiera odcienia prostej prawdy. Brzmi, jak zbędny komentarz, a jednak pozwala zamknąć usta, zanim padną bezcelowe pytania.

Czasu nie da się przekupić, mogłabym się wściekać, że kpi ze mnie, jak z pierwszej lepszej idiotki, tylko po co..
Abstrakcje ładnie wyglądają, nawet przyjemnie się o nich myśli, ale nie warto okazywać wobec nich bezsilności.

2006-09-06 09:06:10
skomentuj (2)
So, farewell..

No cóż...czas się chyba pożegnać. Takie trzymanie w niepewności jest nie fair. Z końcem roku wszelkie inne końce przemykają jakoś łagodniej, tracąc na znaczeniu i zyskując melancholijne zrozumienie. Mądrości w Nowym Roku, reszta przyjdzie niespodziewanie..:)


2003-12-29 07:46:06
skomentuj (49)
Zanotowane przy kawie

W obcowaniu z naszym idealnym dopełnieniem najniebezpieczniejsze jest to, że czas przeływa tak swobodnie, że go nie wystarcza. Zazdrosna codzienność oplata mnie w pajęczynę wydarzeń, które nic dla mnie nie znaczą a jednak gram w nich niczym źle opłacany aktorzyna.

I chyba tylko próżność każe mi sądzić, że beze mnie to wszystko by się zawaliło.

2003-11-13 09:57:13
skomentuj (9)
Noc

O nocy napisano wiele, może zbyt wiele słów. Ale nawet te najbardziej wysublimowane nie oddzadzą jej klimatu. Kiedy wszechobecna cisza przenika miniony dzień i nic nie jest cenniejsze niż ta dzielona z nią samotność...

2003-11-05 02:25:35
skomentuj (55)
Zrozumieć - tym razem - kobietę ;)

Mimo najszczerszych chęci i niejakiego doświadczenia nabytego w ciągu tych dwudziestu kilku lat przyznaję, że nie rozumiem kobiet. Co prawda istnieje kilka schematów, którym przysłowiowa większość poddaje się mimowolnie, stając się marionetkami w szponach własnych pragnień i słabości, jak np. owczy pęd ku wystawom sklepowym czy błysk zazdrości na widok świetnie wyglądającej koleżanki, ale przewidywalność nie jest tym , co kobiety charakteryzuje. Być może i to składa się na nasz urok, ale szczerze panom współczuję.

Zmienność nastrojów uzależniona od - poczynając - fazy cyklu miesięcznego poprzez fazę księżyca, skończywszy na fazie corocznych urodzin, granicząca z obsesją ciekawskość nieodłącznie idąca w parze ze skłonnością do plotkarstwa, mistrzowska umiejętność komplikowania spraw prostych i rozstrząsania wszelkich zaszłości zamiast poduszek pod głową ukochanego faceta, perfidia i wyrachowanie ćwiczone do perfekcji podczas osiągania celu...a wszystko okraszone zmysłową seksualnością , czarodziejskim urokiem, pociągającą na manowce nawet najsilniejszych psychicznie facetów subtelnością , wyczuwalną instynktownie..to wszystko stanowi mieszankę ciężką do zaakceptowania przez racjonalnie ukierunkowany męski umysł.
Nieświadome swoich wad, podkreślając umiejętnie zalety, rozkładamy niewinnie ręce i mówimy "Ja nie wiem" z rozbrajającym uśmiechem.

I to akurat jest prawda, jedna z nielicznych wypowiadanych przez kobiece usta. Tak więc pozostaje kochać, zrozumienie jest równie niedostępne, co zachłyśnięcie się nieśmiertelnością za życia :)

2003-11-04 10:58:45
skomentuj (11)
--------------------------------------------------------------------------------------

Stąpamy we dwoje po niepewnym gruncie
Choć kto inny śpi przy tobie,
Nie ty mnie rano budzisz
Stąpamy we dwoje po niepewnym gruncie
Czasem nawet jest z tym dobrze
Wstyd o tym głośno mówić
Stąpamy we dwoje po niepewnym gruncie
Kiedy myślę, że cię kocham
Kiedy myślę, że cię chcę
Dawno mamy już za sobą pierwsze kroki w chmurach
Znamy dobrze swoje miejsce, wiemy dobrze gdzie nasz brzeg
Przy nadpalonych mostach
Gdzieś pomiedzy wierszami
Wybucha w nas permanentne siódme niebo
Już nie panuję nad zmysłami
Moje oczy są oczami wariata
Kiedy spotykają się z twoimi oczami


PP


2003-10-30 14:51:54
skomentuj (35)
Notka niezrozumiała, bo mocno osobista ;)

Magia rozpostarła się nad czujnym snem strażnika, zamieniając go w ufny niebyt. Przebłysk codzienności wymieszany łagodnie z pragnieniem, dał się zdominować wyswobodzonemu wyuzdaniu. A ciało bezwolnie cieszyło się z niewyczuwalnej zmysłami bliskości, drażniącej uspioną świadomość przekuwaną na budzącą się rozkosz.


2003-10-28 10:29:58
skomentuj (15)
Optymistyczna niedziela

Już, już po teście. Cały naród odetchnął z ulgą, nieznacznie-ale jednak - przekroczyliśmy magiczną cyfrę 100. Odetchnęły również blondynki - wszelkie pomówienia były niesłuszne. Najinteligentniejsi okazali się posiadacze oczu w kolorze innym niż powszechnie znane, niestety ankieta nie zawierała pełnej gamy barw. Hm..może różowy?

Szkoda tylko, że tak niewielu polskich VIP-ów zdecydowało się ujawnić swoje IQ. Karolcię rozumiem, wizerunek królowej musi być nieskazitelny, ale Jasio i reszta? Być może zaniechali tego z troski o stan i tak już sfrustrowanego społeczeństwa ;)

Niewiedza umiejętnie utrzymywana na właściwym poziomie dzięki kłamstwom statystyki, od dawna jest świetnym instrumentem kontrolnym. A Polak, jak wiadomo-inteligentny czy też mniej, potrzebuje czuć nad sobą bacik, inaczej marnieje. Na pocieszenie ma od wczoraj nowy wskaźnik 100,2 ;))


2003-10-20 11:17:19
skomentuj (74)
Reaktywacja

A właściwie to będę na chwilę open. Grzaniec robi swoje, nie mam siły się opierać. Poza tym, skoro już opłaciłam tego bloga-jako dyplomowana finansistka – nie mogę pozwolić, zeby taka kasa się marnowała ;))) Natomiast w ramach dbałości o utrzymanie zdrowia psychicznego na dotychczasowym (czyli zadowalajacym nie tylko mnie ) poziomie – poprzestanę na tej krótkiej, ale jakże napawającej nadzieją rzesze wielbicieli – informacji. Jak podkreślają naukowcy, powroty powinny być niezbyt gwałtowne po to, żeby uniknąć jakichkolwiek szoków. Kwarantanna zbliża się do końca, ja grzeszę bez cienia wstydu napawając się przyjemnością, jaką daje ponowne odkrywanie tego, co dawno zapomniane.

2003-10-18 23:14:49
skomentuj (1)
***

Jeszcze nie wiem, czy wciąż mam tu swoje miejsce, czy nadal odczuwam tę samą przynależność do tego elektronicznego zlepku emocji, wspomnień i tęsknot, płyciutkiej filozofii życiowej opiewającej relatywizm moralny , do - miejscami gorzkiego - cynizmu starej wiedźmy, osadzonego pośród kobiecej naiwności i dziecięcej ciekawości.

Tak..za wszystko trzeba zapłacić. I to nie jest żaden banał, to zdanie, które traktuję jak przesłanie z zaświatów w dosłownym tego słowa znaczeniu.

2003-10-06 12:01:32
skomentuj (15)
***

Tydzień zaczął się interesująco. W poniedziałek uszłam z życiem po to, żeby we wtorek znaleźć się w środku afery z prokuraturą w tle. Ale podobno nie ma tego złego...wiem, że nie mam odruchu puszczania kierownicy w sytuacjach kryzysowych...a policja skarbowa otworzyła przede mną nowe perspektywy na polu obserwacji zachowań ludzkich.

Mam w zasięgu wzroku i węchu żywy obraz skuteczności instytucji kształcących służby strzegące
porządku publicznego. Miejsce doszczętnie wyplenionego zaufania do człowieka zastąpiła wybujała podejrzliwość, będąca świetną pożywką dla tworzenia scenariuszy na potrzeby teorii spiskowej. Bond to przy tym pikuś. Przykład:
Bezczelnie uśmiechnięty szczawik z prokuratury:
- Do pisma wyjaśniającego prosimy załączyć oryginały dokumentów
- Oryginały zabrali panowie wczoraj..za pokwitowaniem
- Bez załączników pismo będzie nieważne
- Więc dołączymy kopie tych dokumentów
- Nie, powinny być oryginały
- Oryginały są w prokuraturze
- No dobrze..w takim razie jesteśmy umówieni na 15, zobaczymy co też wy tam dołączycie do tego pisma.

Zapewne dołączymy podrobione oryginały, czyli tzw ksero. Być może właśnie o to chodziło owemu panu, ale ksero nie brzmi równie władczo co oryginał. A może liczył na wykrycie afery związanej z podrabianiem, fałszywkami itp? Szczyt marzeń - pochwały, odznaczenia, awanse...

Zdaje się, że wraz z rugowaniem zaufania przeprowadzana jest w trakcie szkolenia równocześnie eliminacja jakichkolwiek przejawów inteligencji :>

2003-09-03 13:05:14
skomentuj (10)
Zasłona

Rzeczywiście trwam w układzie bo tak bezpieczniej, pewniej, bo nie wymaga to odwagi i wysiłku jaki musiałabym włożyć, by z obecną wiedzą o tym tzw życiu zacząć coś budować raz jeszcze. Za cenę świętego spokoju sprzedałam wszystko, co kiedyś idealistycznie przypisywałam pojęciu prawdziwego uczucia. A teraz pławię się w tym spokoju, dusi mnie on osiadając na wszystkich codziennych zdarzeniach, przytłacza bezgranicznością i przesłania jakikolwiek horyzont. Szczelna zasłona, którą sama tak mądrze przygotowałam, że nie zostawiłam nawet maleńkiej szapry mogącej mi przypominać o tym, że istnieje coś poza.

Jakimś cudem codziennie się uśmiecham..
Pieprzę tę zasłonę, mam Ciebie..gdzieś tam..gdzie nawet szarość ma różne odcienie, gdzie wnikasz w umysł, w duszę, we mnie wciąż wciąż..i wszystko to namiastka..a ja nie wiedziałam, że może tak ekscytować, podniecać, boleć i uzależniać.

2003-08-22 08:30:14
skomentuj (10)
Wczoraj

Bezgłośne wycie przy księżycu, który wygląda jak ze scenerii niskobudżetowych horrorów - nic nie kosztuje. Nikt go nie słyszy, nie zapyta dlaczego, niepotrzbne tłumaczenie. Rozrywa od środka ale dom śpi spokojnie, niczego nie podejrzewając. Nie muszę opłacać go sztucznym grymasem, lusterko schowałam w jakiś kąt.
Tylko Sting jest tłem..banał..

And from the dark secluded valleys
I heard the ancient songs of sadness
But every step I thought of you
Every footstep only you
Every star a grain of sand
The leavings of a dried up ocean
Tell me how much longer
How much longer?


Banał..
Próbuję go ambitnie pomijać wmawiając sobie, że ucieknę zanim zdąży mnie zdjąć z wydumanych wyżyn. Tylko zapomniałam, że wraz z duszą dostałam przekleńswto tęsknoty zrównujące wszystkich, wszystkich stawiające w jednym szeregu pokonanych przez emocjonalność, która bawi się nami.

2003-08-15 19:19:21
skomentuj (3)
Między parawanem a brzegiem..

Na nadbałtyckiej plaży w okolicach południa, kiedy rozkrzyczane dzieciny zasypiają za parawanami na zacienionym parasolem kocyku, a niezwykle interesujące rozmowy rodziców zamierają, zapada niemal błoga cisza, w tle podsycana przez szum fal. O tej porze zazwyczaj oddawałam się zgłębianiu wiedzy dotyczącej rozgrywania intryg damsko-męskich, co prawda nie na miarę naszych czasów, bo któż dziś potrafiłby pisać tak zawiłe i pełne polotu listy, w których patos pokrywa wszystko, nawet najdrobniejsze i wydawałoby się-niewiele znaczące emocje.
Ale pomysłowość bohaterów "Niebezpiecznych związków" jest godna chociażby pochylenia głowy. I cóż za pouczające przesłanie końcowe - obraz duszy znajduje swoje odbicie w okropieństwie twarzy...grzechy wyszły na jaw z całą swoją mocą i świat może zobaczyć wszelkie okropieństwa, których dopuściła się niecna (to mało powiedziane, ale nie mogę sama popadać w grafomanię) markiza ;))

Nawet wszystkie tragiczne zejścia...jakże cennym były przykładem tego, że w życiu nie należy podążać drogą występku, bo to nie zapewnia żadnych korzyści oprócz chwilowych rozkoszy czy to duszy, czy ciała.

Oprócz banału wiszącego nad całością, którego uniknąć w literaturze jest niezwykle trudno, najcenniejszym wydało mi się zerwanie maski milczenia z mechanizmów kroczenia labiryntem intryg, zarówno intryg kobiecych jak i męskich. Całe to owijanie ofiary wokół palca, proces obłaskawiania, wypróbowywania siły emocji, siły słów, zachowań, wyczekiwanie i obserwowanie reakcji, obracanie wszystkiego na swoją korzyść....najdziwniejsze, że napisał to mężczyzna...doskonale znał kobiety. Te, które go otaczały, winne były czuć przed nim respekt.
Całość przypomina zabawę demiurga ludzkim losem, eksperymentowanie z nim, ustawianie emocji niczym figur szachowych i wyrachowane rozgrywanie
partii uczuciami.
I jeszcze jedno - wstyd okazuje się silniejszy od miłości. To chyba najbardziej aktualne.


2003-08-13 12:25:56
skomentuj (10)
Pourlopowo

Z wrażeń najświeższych - tylko nad Bałtykiem skóra zabarwia się na niezwykły odcień złota, lekko opalizującego w przymglonym słońcu i ciemniejącego pod zachmurzonym niebem. Opalenizna znad Bałtyku nie jest ani pomarańczowa-jak turecka, ani zbyt ciemna , jak hiszpańska. Delikatnie podkreśla błękit oczu i biel zębów a słońce igrające w jasnych włosach kreśli na nich swoją obecność złotymi pasmami.

Zakopałam kilka marzeń w drobniutkim piasku białej plaży. Może podczas któregoś jesiennego sztormu wypłyną na szerokie wody i zawiną w końcu do upragnionego portu.

2003-08-11 11:45:53
skomentuj (2)
***

Kiedyś ktoś mi powiedział "Ufam Ci bezgranicznie". Niedługo potem najprostsze sytuacje zaczęły się pieprzyć.Dziwne zbiegi okoliczności, wydarzenia same w sobie zwyczajne..ale w połączeniu mogły stanowić kanwę awanturniczego romansu. Deklaracje ufności rozwiały się, jak kolorowy dym z pobliskich kominów. Pozostały jedynie dwie wersje tego samego wydarzenia i każda z nich miała za sobą pewność jednej ze stron. Salomona w pobliżu nie było, mi zabrakło argumentów (bo jak niby udowodnić, że myślało się coś zupełnie innego niż ktoś myślał, że się myślało..) Jemu..jemu chyba zabrakło dobrej woli, takiej zdolności machnięcia ręką i zostawienia tego poza.

Takie sprawy wiszą nade mną jak ostatnimi czasy burzowe chmury, które beztrosko sobie śmigają po niebie, nie wydając z siebie ani kropli. Kiedy już uśpią czujność swoją powolnością, następuje oberwanie chmury, połączone obowiązkowo z zalewaniem piwnicy.

Znów mam replay w/w. Kiedyś słowo coś znaczyło, dziś ogólne rozprężenie obyczajowości pozwala łagodzić to i owo. Może zamiast deklarować coś głośno, lepiej byłoby w ciszy tego dotrzymać. Wtedy nawet, jeśli się nie uda, żal jest jakby znośniejszy. Bo przywykliśmy uznawać to, co słyszymy, za prawdziwe. Nienazwane jest zaledwie domysłem i rozsądek pozwala mieć do tego dystans. I Tyle.

2003-07-28 09:47:00
skomentuj (3)
Z najróżniejszych powodów
reev
coś mi powie
peyotr
kotka
android
agne
obecny
justyna
efa1
freeminder
{smscontact}